Sprawdzian charakteru

15 czerwca 2018

W niedzielę o godzinie 11:00 w Płocku, poznamy drugiego zwycięzcę rundy Dzikich Kart i ostatniego półfinalistę tegorocznej edycji Topligi. Niepokonane Mustangi staną przed swoim największym wyzwaniem w swojej historii, bowiem naprzeciwko niezwykle doświadczonej Husarii Szczecin.

Gospodarz: Mustangs Płock (6-0)
Gość: Husaria Szczecin (1-5)
Data i godzina: 17 czerwca, godz. 11:00
Stadion: Stadion Miejski Płock, ul. Sportowa 3, Płock
Liga: Topliga
Bilety: wstęp bezpłatny

Porównując dokonania obu ekip w rundzie zasadniczej – Mustangs Płock to faworyt w walce o drugą Dziką Kartę, premiującą do awansu do półfinału. Gospodarze zdobywali w tym roku średnio blisko 40 punktów, a tracili zaledwie 3, podczas gdy goście odznaczali się skutecznością na poziomie 8,8 oczek w ataku oraz 18,5 w obronie. Jednakże, powtarzając niczym mantrę, w play-off wszystkie te osiągnięcia trzeba odstawić na bok. Obie ekipy staną naprzeciwko siebie po raz pierwszy, nie tylko w tym roku, ale w całej ich historii. Dysponują odmiennymi siłami, ale niebotycznie różnią się przebytym doświadczeniem. Szczecinianie rywalizują na najwyższym szczeblu rozgrywkowym od czterech sezonów i na co dzień pojedynkują się z najlepszymi z najlepszych, podczas gdy płocczan, dotąd, nie oglądaliśmy na tle drużyn z absolutnego topu. Dla podopiecznych Pawła Kęsego, najbliższa niedziela, będzie największym wyzwaniem w sportowej karierze i wówczas okaże się, czy stać ich na równorzędną walkę z czołowymi zespołami.

Husaria to bardzo silna i ułożona drużyna, wiemy, że wystarczy jeden najmniejszy błąd, żeby skomplikować sobie sytuacje. Każdy z nas jest mocno podekscytowany, bo ten mecz może być jedną wielką niewiadomą. W każdym razie będzie co oglądać, Mustangi nie skończyły galopu!
Jakub Jankowski, obrońca Mustangs Płock

Mustangi absolutnie zdominowały rozgrywki grupowe na południu Polski. W czterech meczach nie stracili choćby najmniejszej możliwej ilości punktów, a ich najmniejsza zdobycz liczyła sobie 32. Dopiero w ostatnim starciu w Będzinie musieli zmierzyć się z przeciwnościami losu, kiedy to nie potrafili zagrozić rywalowi przez cały okres pierwszej połowy, zmagając się z brakiem koncentracji i poprawnej organizacji. Nie mniej jednak, na przestrzeni sześciu meczów, o ich końcowym sukcesie decydowały przede wszystkim trzy czynniki: niemal bezbłędny rozgrywający, perfekcyjny korpus odbierających oraz zdyscyplinowana defensywa. Od momentu kontuzji Cezarego Tarkowskiego, atak biegowy płocczan przestał funkcjonować, jednak słaba postawa przeciwników w trzeciej linii obrony pozwalała na kontrolowanie przebiegu kwart po kolejnych, celnych podaniach. Same za siebie mówią liczby zapisane przy nazwisku Willie’ego Sheirda – 104/160 celnych podań, 1842 jardy, 27 przyłożeń i 6 przechwytów. Daniel Przyborowski, Daniel Bałdyga, Przemysław Pawłowski, tworzą – jak dotąd – niezaprzeczalnie najlepszy korpus skrzydłowych wykazując się pewnością w łapaniu futbolówek, nieprzeciętnym atletyzmem, szybkością oraz świetną percepcją boiskową. Oczywiście, nie doszłoby do takiej dominacji, gdyby nie dobra postawa linii ofensywnej złożonej z: grającego trenera, Pawła Kęsego, Adama Zaleskiego, Artura Zaleskiego, Andrzeja Sochackiego oraz Sebastiana Terebińskiego. Dopiero na ostatniej prostej, pierwszej fazy Topligi, złapali regularność w poprawnym blokowaniu przy rozwiązaniach biegowych, odnajdując spokój w osobie debiutującego Wojciecha Jaskuły. Jednak, czy będą w stanie zapewnić podobną solidność i spokój kiedy przyjdzie im się zmierzyć z najlepszym korpusem linebackerów w lidze i niezwykle fizyczną linią defensywną?

Maciej Jaroszewski, to zawodnik, który powinien zrobić największą różnicę na linii wznowienia akcji i tym ciekawiej, jak gospodarze zamierzają przeciwstawić się reprezentantowi Polski, który w tym roku ma już na swoim koncie 46 powaleń, 2 sacki, 2 przechwyty oraz forced fumble – będąc niekwestionowanym liderem swojej pozycji w Toplidze. Jednocześnie, podobne zagrożenie będą stanowić Norbert Szczęsny, (28 powaleń, przechwyt, fumble recovery), Marcin Niewiadomski (23 powaleń, safety) czy Michał Szczurowski (18 powaleń, sack, forced fumble). Przed swoim największym wyzwaniem staną również skrzydłowi, którzy zetrą się z cornerbackiem Jerzym Wieczorkiem, a więc najlepszym graczem na swojej pozycji w kraju oraz solidnym Mateuszem Waniewskim (12,5 powaleń, 2 sacki) czy Luc’iem Berkefeldem. Brak Oskara Skorzybóta, który nie zdąży wyleczyć swojego urazu, może okazać się znamienne w skutkach, jeśli chodzi o eksploatacje podstawowych zawodników na pozycji cornerbacks, lecz wcześniej wymieniona trójka - oraz Jakub Struś -  powinna sobie z tym poradzić.

Równie ciężko przewidzieć postawę formacji defensywnej gospodarzy przeciwko ofensywie, która może i w tym roku nie imponowała formą, ale jednak składa się ze znaczących indywidualności. Zawodnikiem, na którego w pierwszej kolejności będą musieli uważać zawodnicy z pierwszej i drugiej linii oraz z pozycji defensive backs jest Noah Whittle. W tym sezonie płocczanom nie przyszło zmierzyć się z tak mobilnym, silnym, szybkim biegaczem. To właśnie on był najpewniejszym motorem napędowym Husarzy, zdobywając 483 jardy, 2 przyłożenia w 97 biegach. Choć linia ofensywna – złożona z Macieja Wołowskiego, Macieja Młynarczyka, Łukasza Bensi-Saida, Romana Łakomiaka oraz Macieja Adamiaka – nie należy do najmocniejszych ogniw, to zapewnia skuteczne bloki w pierwszej fazie biegu oraz przy akcjach podaniowych. Tu jednak rodzi się pytanie – co ze zdrowiem Tomasza Martynowa? Rozgrywający w ostatnim meczu w Warszawie narzekał na uraz, a koordynator ofensywy, Daniel Wysocki, niepewnie wypowiada się co do jego stanu. Jego obecność wydaje się kluczowa w tym starciu, bowiem tylko on był w stanie zapewnić regularność serii ofensywnych i odnieść jedyne zwycięstwo w Poznaniu. Bez niego trudno będzie o wykorzystanie pełni umiejętności Mateusza Dubickiego, Mateusza Knopa czy Whittle’a. Pod znakiem zapytania stoi również występ Patryka Brączkowskiego, a więc kolejnego z etatowych skrzydłowych, szczególnie pod nieobecność kontuzjowanych Marka Demskiego oraz Aleksandra Bordy. Jak te problemy ostatecznie wpłyną na produktywność ataku? To będzie zależało przede wszystkim od obrońców, którzy w tym roku nie przebywali na boisku zbyt często, nie mając większych problemów w powstrzymywaniu swoich przeciwników. Igor Gierski, Hubert Piórkowski, Bartosz Więckiewicz, Jakub Jankowski, Maciej Seweryn, Kamil Krukowski, Michał Bogdański, Norbert Łątka. Wszyscy stanowią żelazny, zdyscyplinowany kolektyw, który czterokrotnie meldował się w strefie punktowej, dwanaście razy odzyskiwał posiadanie, a jedenaście powalał rozgrywających. Z drugiej strony, nie zmierzyli się jeszcze z presją wynikającą z regularną stratą pierwszych prób czy punktów, wymagającą koncentracji w kluczowych momentach.

- Na pewno czujemy dużą presję, ale staramy się jej nie ulegać. Trenujemy dniami i nocami. Naszym zawodnikom powtarzamy zawsze to samo, na boisku trzeba mieć chłodny umysł, być skupionym i dawać z siebie 200 procent. W szatni rozmawiamy ze sobą, wspólnie nakręcamy się przed meczem i pokazujemy, że jesteśmy w stanie zostawić serce na boisku. Husaria to bardzo silna i ułożona drużyna, wiemy, że wystarczy jeden najmniejszy błąd, żeby skomplikować sobie sytuacje. Każdy z nas jest mocno podekscytowany, bo ten mecz może być jedną wielką niewiadomą. W każdym razie będzie co oglądać, Mustangi nie skończyły galopu! - zapewnia Jakub Jankowski, obrońca Mustangs Płock.

- Przygotowanie do meczu z Mustangs zaczęły się już przed meczem z Eagles. Z naszej strony obejrzeliśmy wszystko co było dostępne i uczulaliśmy chłopaków na to w jaki sposób gra Płock. Fakt, że skończyli sezon zasadniczy z perfekcyjnym bilansem, jak i ogromną liczbą punktów w ofensywie budzi szacunek i uznanie. Gra podaniami gospodarzy i nasza gra biegowa, to będą decydujące czynniki w tym meczu. Nasz atak musi w końcu się obudzić i zdobyć więcej przyłożeń niż przeciwnicy. Nie będzie to łatwe, biorąc po uwagę ilości punktów zdobywane przez Mustangi. Ćwiczyliśmy kilka nowych rozwiązań i mamy parę niespodzianek. Powoli wyczuwa się napięcie w drużynie i widać, że chłopaki czują iż już nie ma taryfy ulgowej. Na pewno będzie to ciężki mecz, w którym nie jesteśmy faworytem. Jedziemy jednak pokazać się z jak najlepszej strony i przedłużyć sezon. - stwierdza Daniel Wysocki, koordynator ofensywy Husarii Szczecin.

Jakub Kaczmarek
j.kaczmarek@plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA